#ALPHA Wczoraj siedziałem do trzeciej nad ranem. Miałem tylko zamiar z grubsza przejrzeć materiały OpenGradient i iść spać. Tyle że im więcej czytałem, tym bardziej byłem rozbudzony. Przewróciłem białą księgę kilka razy, włączyłem mnóstwo zakładek z dokumentacją, a kawa pod koniec praktycznie przestała robić wrażenie. Czasem tak właśnie wygląda praca przy projektach badawczych: ruch cen w górę czy w dół nie zawsze da się od razu zrozumieć, ale nagle potrafi cię zatrzymać jakiś pojedynczy problem.
Wczoraj wieczorem, kiedy patrzyłem na OpenGradient, w głowie cały czas chodziło mi to samo pytanie: jeśli w przyszłości AI naprawdę zacznie być masowo wdrażane, to kto będzie największym beneficjentem?
Wiele osób, gdy dyskutuje o @OpenGradient , skupia się na modelach, agentach i produktach do czatu.
Ale ja uważam, że pewien ekosystem bywa niedoszacowany — warstwa płatności x402. Dlaczego?
Bo w branży AI jest bardzo realny problem. Modele mogą stawać się coraz tańsze. A koszty inferencji też mogą stopniowo spadać. Jednak dopóki dochodzi do wywołań, musi też pojawić się rozliczenie i płatność. To jak autostrada. Samochody można zmieniać, kierowców też, ale jeśli ktoś prowadzi, to i tak musi przejechać przez bramki.
OpenGradient chce zrobić coś w rodzaju systemu bramek opłat w świecie AI. Deweloperzy wywołują modele, agenci wywołują usługi, aplikacje wywołują agentów — za kulisami trzeba doprowadzić do rozliczeń. I właśnie tu leży sedno: sama „droga poboru” jest ważna, ale to nie znaczy, że będzie najbardziej dochodowa.
Visa codziennie przetwarza ogromne ilości płatności. Tylko że prawdziwe zyski, które zabierają większość marży, często nie pochodzą bezpośrednio z samej sieci płatniczej. Tak samo w logicznym przeniesieniu na rynek AI: jeśli w przyszłości będzie coraz więcej agentów, modeli i aplikacji… to gdzie ostatecznie osadzi się wartość — na OPG, czy w tych aplikacjach, które mają użytkowników i wejścia do ruchu? To może być największa sprzeczność w warstwie płatności.
Wszystkie transakcje przechodzą przez to miejsce. Ale przejście niekoniecznie oznacza przechwycenie wartości.
Więc zamiast martwić się tym, czy jutro „wjeżdża” nowy debiut z wielkim zyskiem, ostatnio bardziej ciekawi mnie coś innego. Jeśli w przyszłym ekosystemie AI codziennie powstaną miliony wywołań…
Kto zarobi najwięcej — dostawcy usług czy ci, którzy odpowiadają za pobieranie opłat?
#ALPHA jest trochę podekscytowany, dziś wieczorem o ósmej NES airdrop, wystarczy 200 punktów, próg został znacznie obniżony w porównaniu do poprzednio. Rywalizacja na pewno będzie intensywna, w końcu punktów jest mniej, 63 tysiące sztuk, o 14 tysięcy więcej niż w poniedziałek z ARX. Chociaż jest ich więcej, punkty spadły, ostatnie airdropy są całkiem niezłe, czyżby ludzie, którzy już 'odeszli', znowu wrócili w ciszy.
Mówiąc wprost, teraz liczy się już nie tylko liczba punktów, ale prędkość reakcji i szczęście. Bo ja, mimo że wróciłem na miesiąc, nie zdobyłem jeszcze żadnego airdropu.
Myśląc o tym, nagle przypomniałem sobie o @OpenGradient , ponieważ zauważyłem ciekawy fenomen.
Rynek teraz dyskutuje o projektach AI, większość porównuje zdolności modeli, skalę parametrów i efekty generowania. Ale to, co naprawdę decyduje o wartości komercyjnej, może nie być sam model. A raczej to, kto kontroluje sieć wywołań stojącą za modelem.
OpenGradient ostatnio intensywnie promuje BitQuant i Agent Network, co skłoniło mnie do ponownego przemyślenia tej kwestii. Wiele osób uważa, że przyszłość to rywalizacja modeli. Ja sądzę, że przyszłość bardziej przypomina rywalizację sieci płatniczych.
Modele stają się coraz bardziej open source, różnice w zdolnościach stają się coraz mniejsze. Ale kto potrafi połączyć deweloperów, agentów, źródła danych i potrzeby użytkowników, ten ma szansę stać się bramą do przepływu wartości. Problem polega na tym. Ekonomia agentów wygląda na bardzo atrakcyjną. Agenci automatycznie analizują. Agenci automatycznie wykonują. Agenci automatycznie zarabiają.
Jednak rzeczywistość jest taka, że większość agentów obecnie generuje efektywność, a nie dochody. Jeden agent może pomóc Ci zaoszczędzić dwie godziny czasu badawczego, ale niekoniecznie zarobić na to odpowiadające pieniądze.
Co się stanie, jeśli tempo wzrostu rzeczywistych potrzeb nie nadąży za tempem wzrostu liczby agentów? Odpowiedź może być dość prosta. Najpierw w sieci straci na wartości nie moc obliczeniowa, ale sami agenci. Ponieważ podaż może się nieograniczenie rozwijać, ale popyt nie rośnie równolegle.
To również jest to, co ostatnio najbardziej mnie interesuje przy badaniu OpenGradient. Rynek dyskutuje, ile tysięcy agentów będzie w przyszłości.
Ale bardziej interesuje mnie: gdy każdy będzie miał swojego AI agenta, co tak naprawdę będzie rzadkie, agenci czy rzeczywiste potrzeby, które mogą ciągle generować wartość?
$BTC Czy 59000 wytrzyma dzisiaj wieczorem? Jeśli nie, rynek może przetestować przedział 55 000-56 000.
Ale jeśli w okolicach 59000 znowu pojawi się wolumen i cena wróci powyżej 60 000, to jest możliwość, że uformuje się struktura podwójnego dołka. #比特币跌破200周均线 #比特币
Wielu ludzi myśli, że Trump najbardziej sprzeciwia się CBDC.
Okazuje się, że dzisiaj rynek nagle odkrył: Trump nie zamierza podpisać zakazu CBDC, lecz po prostu wstrzymał cały projekt.
Według CoinDesk oraz wielu amerykańskich mediów, w poprzednio popartym przez obie partie projekcie ustawy "Ustawa o Mieszkaniu XXI wieku" (ROAD to Housing Act) znalazł się przepis, który wzbudził duże zainteresowanie w branży kryptowalut: zakaz dla Rezerwy Federalnej na wydanie amerykańskiego CBDC (cyfrowego dolara) przed końcem 2030 roku.
Ustawa ta wcześniej uzyskała wysokie poparcie w obu izbach Kongresu i była postrzegana jako ważne zwycięstwo obozu przeciwników CBDC w USA.
Jednak tuż przed planowanym podpisaniem, Trump nagle odwołał ceremonię podpisania i publicznie wywarł presję na Kongres: domagając się priorytetowego przegłosowania jego promowanej ustawy SAVE AMERICA ACT (ustawa o reformie wyborczej).
Przed postępem tej ustawy, inne projekty zostały tymczasowo wstrzymane.
To, co naprawdę zasługuje na uwagę, to fakt, że rynek pierwotnie sądził, że amerykańska linia sprzeciwu wobec CBDC jest już praktycznie ustalona.
Jednak teraz pojawił się nowy zmienny czynnik.
Z jednej strony Europa prowadzi legislację dotyczącą cyfrowego euro; z drugiej strony w USA wciąż trwają spory dotyczące CBDC, stablecoinów i przyszłości cyfrowego dolara.
Co ciekawe, administracja Trumpa wielokrotnie publicznie stwierdzała: USA powinny bardziej rozwijać stablecoiny dolarowe, a nie polegać na bezpośrednim wydawaniu cyfrowego dolara przez bank centralny.
Innymi słowy: prawdziwa linia USA może nie być CBDC VS kryptowaluty.
Ale raczej: CBDC VS stablecoiny dolarowe.
Kiedy główne gospodarki świata zaczynają rywalizować o dominację w nowej generacji systemów płatniczych,
wojna o cyfrowe waluty może dopiero się rozpocząć.
Wiele osób śledzi wzrosty i spadki BTC.
Jednak jednym z narracji, które mogą mieć największy wpływ w nadchodzących latach, może być: kto wyda cyfrowego dolara.
Wielu ludzi jeszcze nie zdaje sobie sprawy, że cyfrowy dolar i cyfrowy euro zaczęły podążać dwiema zupełnie różnymi drogami.
Ostatnio, odpowiednia komisja Parlamentu Europejskiego przyspieszyła proces legislacyjny dotyczący cyfrowego euro, co oznacza, że plan CBDC promowany przez Europejski Bank Centralny znowu zrobił kluczowy krok naprzód.
Na pierwszy rzut oka to zwykła wiadomość polityczna. Ale w rzeczywistości toczy się tu walka o władzę w przyszłym systemie finansowym.
Z tej strony Atlantyku, oboz Trumpa wielokrotnie publicznie sprzeciwiał się CBDC, woląc, aby USDT, USDC i inne stablecoiny pełniły rolę cyfrowego dolara.
Europa wybrała jednak inną drogę: bank centralny bezpośrednio emituje walutę cyfrową. W prostych słowach: Ameryka stawia na stablecoiny, Europa na CBDC, obie strony chcą zdobyć dominację w przyszłym globalnym systemie płatności.
Jeszcze bardziej interesujące jest to, że kluczowym powodem, dla którego Europa promuje cyfrowe euro, nie jest rynek kryptowalut, ale suwerenność płatności.
Obecnie wiele europejskich systemów płatności opiera się na amerykańskich firmach, takich jak Visa i Mastercard, a cyfrowe euro jest postrzegane jako ważny krok w budowie europejskiej niezależnej sieci płatniczej.
Dlatego ta sprawa to nie tylko projekt waluty cyfrowej. Ma to związek z przyszłymi płatnościami transgranicznymi, infrastrukturą finansową, a nawet konkurencją w międzynarodowym systemie walutowym.
A dla Crypto naprawdę warto zwrócić uwagę na to, że kiedy Stany Zjednoczone promują ustawodawstwo dotyczące stablecoinów, Hongkong doskonali regulacje dotyczące stablecoinów, a Europa promuje cyfrowe euro, globalne fundusze przyspieszają wchodzenie w erę finansów on-chain. Wiele osób wciąż śledzi krótkoterminowe wahania BTC i ETH.
Ale może najważniejsza narracja następnej rundy staje się coraz bardziej jasna: stablecoin + CBDC + RWA + płatności on-chain.
W nadchodzących latach rekonstrukcja globalnego systemu finansowego może dopiero się zaczynać.
ETH ta fala odbicia jeszcze nie jest stabilna, wewnętrznie pojawiły się wielkie wieści. Kiedy wielu ludzi skupia się na cenie, Ethereum Foundation (Fundacja Ethereum) nagle potwierdziła zakończenie nowej rundy reorganizacji, redukując około 20% pracowników, co łącznie daje 54 osoby.
Wiele mediów od razu napisało w tytule: "ETH spada, fundacja zaczyna zwolnienia." Ale jeśli uważnie spojrzysz na oficjalne informacje, zauważysz, że sprawa nie jest taka prosta. To nie dlatego, że zabrakło im pieniędzy.
Wręcz przeciwnie, fundacja Ethereum stwierdziła, że to część wielomiesięcznego planu reorganizacji, mającego na celu skoncentrowanie zasobów na tym, co uważają za kluczowe kierunki: L1 skalowanie, optymalizacja doświadczeń użytkowników, budowanie społeczności, adopcja instytucjonalna, rozwój warstwy protokołu, nowa struktura organizacyjna będzie działać wokół kilku kluczowych działów.
Jednak najbardziej wrażliwym punktem rynku jest to, że to jedna z największych turbulencji kadrowych w Ethereum od dwóch lat.
Wcześniej już wiele kluczowych badaczy, deweloperów i członków zarządu opuściło fundację, co wywołało w społeczności dyskusje na temat efektywności zarządzania i kierunku rozwoju. Ponadto, cena ETH od dłuższego czasu wypada słabo w porównaniu do BTC, co sprawiło, że emocje wielu posiadaczy tokenów są już od dłuższego czasu stłumione.
Dlatego rynek obecnie dzieli się na dwie frakcje: jedna uważa, że zwolnienie 20% pracowników oznacza, że fundacja w końcu zaczęła reformy. Druga frakcja uważa, że nawet zespół core'owy jest redukowany, co wręcz odzwierciedla rosnące wewnętrzne napięcia.
Ale ja bardziej zwracam uwagę na inną rzecz. Jeśli fundacja z ekosystemem wartym miliardy dolarów, wspierająca liczne projekty L2 i DeFi, zaczyna akcentować efektywność, skupienie i uproszczenie zespołu.
To oznacza, że cały sektor Crypto w rzeczywistości wszedł w nową fazę: era opowiadania historii dobiegła końca. Teraz liczy się zdolność do realizacji. Nieważne, czy jesteś bykiem czy niedźwiedziem na ETH.
Jedno staje się coraz bardziej oczywiste: Ethereum w 2026 roku to już nie jest to samo Ethereum, które mogło liczyć na rynek tylko dzięki wizji. Rynek teraz chce widzieć wyniki.
#opg $OPG Alpha ostatnio miało kilka udanych airdropów. To nie te stare monety, które nagle wyskakiwały z dwudziestoma czy trzydziestoma U. Jeśli skubnę te ostatnie trzy airdropy, to teraz mam około 500 dolców. Wystarczy, żeby pokryć kilka miesięcy strat. Szkoda, że tylko zainwestowałem w nowości $RE , a 209 sprzedałem. Dwa pozostałe mi umknęły, a kapitał cały czas kręcił się w miejscu.
Patrząc na to, jak inni chwalą się swoimi zyskami, czuję lekką zazdrość. Jednak w ciągu ostatnich dwóch dni, podczas przeglądania, nagle pomyślałem o czymś innym. Dlaczego coraz więcej projektów zaczyna przykładać wagę do „pamięci”?
Kiedyś używaliśmy AI. Za każdym razem, gdy otwieraliśmy, zaczynaliśmy od nowa. O czym rozmawialiśmy wczoraj, co robiliśmy, jaki styl lubimy. AI praktycznie nic o tym nie wiedziało.
Jednak po doświadczeniu z @OpenGradient i ekosystemem MemSync zauważyłem, że logika zaczyna się zmieniać. Wiele osób uważa, że najważniejsza jest zdolność modelu. Kiedyś też tak myślałem.
Aż do momentu, kiedy odkryłem, że modele zaczynają być do siebie coraz bardziej podobne. Dziś Claude jest silniejszy, jutro GPT, a pojutrze znów wyjdzie nowy otwarty model. Przewagi zmieniają się bardzo szybko, ale pamięć jest inna. Pamięć się kumuluje, rozmawiając z AI przez tydzień, a potem przez rok. Wartość jest zupełnie inna.
Próbowałem trzymać niektóre nawyki badawcze, styl pisania i logikę analizy projektów w tym samym kontekście przez dłuższy czas. Zauważyłem, że późniejsze wyniki stają się coraz bardziej zbliżone do mojego sposobu myślenia. Wtedy zdałem sobie sprawę.
W przyszłości najtrudniejsze do przeniesienia może nie być model, ale pamięć. Model można zmienić na inny API. Ale zgromadzenie kontekstu, preferencji i workflow przez kilka miesięcy, a nawet lat, jest trudne do skopiowania.
To również jest to, co ostatnio najbardziej mnie interesuje w @OpenGradient . Może to nie tylko narzędzie AI, ale budowanie sieci długoterminowej pamięci.
Jeśli ten kierunek się sprawdzi, przyszła konkurencja może nie polegać na tym, kto ma więcej parametrów modeli, ale kto zachował więcej wartościowego kontekstu. W końcu modele stają się coraz tańsze. Pamięć jednak będzie coraz droższa.
Z tego powodu teraz jestem bardzo ciekawy, co będzie największą przewagą w przyszłości w branży AI, czy najinteligentniejszy model, czy może pamięć, która najlepiej Cię rozumie?
Jeśli SpaceX zapalił szaleństwo IPO w 2026 roku, wielu ludzi zaczyna się zastanawiać: czy OpenAI będzie następne jak SpaceX?
W ciągu ostatniego roku największym zwycięzcą na rynku AI nie jest żaden token, ani żadna akcja, lecz OpenAI.
Zgodnie z najnowszymi informacjami, pracownicy OpenAI zakończyli masową sprzedaż akcji, a wycena firmy osiągnęła poziom około 400 miliardów dolarów, setki pracowników zrealizowały ogromne zyski dzięki wykupowi akcji. Jednak uwagę rynku przyciąga nie te 400 miliardów dolarów, a inna liczba: 1 bilion dolarów.
Coraz więcej instytucji zaczyna dyskutować, że jeśli OpenAI uruchomi IPO, ma szansę stać się kolejną superfirmą, która uderzy w wycenę 1 biliona dolarów po SpaceX. Ale myślę, że wielu ludzi pomija kluczową sprawę. Największy wpływ, jaki miało IPO SpaceX, nie polegał na tym, że Musk stał się miliarderem. Chodzi o to, że zmieniło to przepływy kapitału na rynku.
Ogromne ETF-y, fundusze indeksowe, fundusze emerytalne pasywnie alokowały środki w SpaceX, co ponownie przyciągnęło uwagę rynku na super szybkorosnące akcje. A jeśli OpenAI naprawdę wejdzie na giełdę, wpływ może być jeszcze większy. Bo rakiety może produkować tylko jedna firma. Ale AI przekształca wszystkie branże.
Wyszukiwanie, biura, edukacja, medycyna, finanse, roboty… prawie każda branża nie może obejść się bez AI. To oznacza, że OpenAI staje przed nie jedną trasą, ale przed całą cyfrową gospodarką.
Więc teraz rynek nie dyskutuje już o tym: „Czy OpenAI wejdzie na giełdę?”, ale o tym: „Czy OpenAI po IPO powtórzy efekt bogactwa SpaceX?”
Warto zauważyć, że obecnie OpenAI nie złożyło jeszcze formalnego wniosku o IPO i nie ogłosiło konkretnego terminu debiutu, a większość dyskusji dotyczących wyceny 1 biliona dolarów i terminu IPO wciąż należy do oczekiwań rynkowych. Ale kapitał już zaczyna stawiać zakłady.
Niektórzy analitycy uważają, że w nadchodzących latach OpenAI, Anthropic i inne giganty AI, jeśli skoncentrują się na IPO, mogą wywołać niespotykaną falę IPO, która wciągnie ogromne ilości płynności globalnej.
SpaceX przywrócił wiarę rynku w super IPO. A OpenAI, być może staje się głównym bohaterem następnej wielkiej narracji.
Pytanie brzmi: jeśli OpenAI naprawdę wejdzie na giełdę z wyceną 1 biliona dolarów, czy uznasz to za drogie, czy za spóźnione?
#opg $OPG Eh, znowu nie udało się zgarnąć airdropa. Po nowym zatrudnieniu ani razu nie załapałem się na airdrop. Zawsze trzymam short. Tylko wziąłem udział w IPO 17-go, a potem sprzedałem z zyskiem. Dzisiaj airdrop miał 49k tokenów, a ja ciągle rosnę, naprawdę brak mi słów. Po trzech wzrostach airdrop został wyczerpany. Tokeny są pełne, za każdym razem nie udaje mi się zgarnąć. Czy to znak, że powinienem zmienić telefon?
Ale gdy biorę udział w airdropie, nagle wpadłem na pewien pomysł. Dlaczego coraz więcej projektów AI zaczyna pędzić do tworzenia produktów do czatowania? Logicznie rzecz biorąc, modele, moc obliczeniowa, warstwy weryfikacyjne - to wszystko jest najtrudniejsze do zrealizowania. Okno czatu to z kolei najłatwiejsza część do skopiowania.
Ostatnio, gdy patrzyłem na @OpenGradient , zauważyłem, że wiele osób skupia się na OpenGradient Chat. Ale myślę, że to, co naprawdę warto obserwować, niekoniecznie jest sam czat. Bo czat to tylko wejście. To, co łączy wszystko, to cała sieć. Na przykład OpenGradient to już nie tylko narzędzie do czatowania.
Z tyłu mamy Model Hub, rynek modeli, środowisko uruchomieniowe Agentów, protokół płatności x402, warstwę pamięci MemSync i inne komponenty ekosystemu. Te rzeczy z osobna mogą nie robić wrażenia, ale razem tworzą coś ciekawego. Jest tu łatwo pomijany paradoks. Większość produktów AI koncentruje się na zdobywaniu użytkowników.
OpenGradient wydaje się bardziej chcieć przyciągnąć deweloperów i Agentów. Zwykły użytkownik może codziennie zadawać tylko kilka pytań. Ale Agent, gdy już włączy się do workflow, może przez 24 godziny korzystać z modeli, wykonywać zadania, zużywać moc obliczeniową. Z perspektywy biznesowej, wartość, którą tworzy ten drugi, jest oczywiście znacznie większa.
Dlatego coraz bardziej przekonuję się, że sens istnienia OpenGradient Chat może nie być w rywalizowaniu z ChatGPT, ale w ciągłym dostarczaniu punktu popytu dla całego ekosystemu. Bez użytkowników modele nie są wykorzystywane. Bez modeli Agenci nie mogą działać. Bez Agentów x402 i sieć weryfikacyjna również tracą wartość. Te moduły wydają się niezależne, ale w rzeczywistości są ze sobą powiązane.
I to też dlatego, gdy ostatnio badałem OPG, zaczynam mniej zwracać uwagę na doświadczenia czatu, a więcej na relacje pomiędzy ekosystemami.
Bo w przyszłości, to, co naprawdę będzie cenne, niekoniecznie będzie jakimś hitem modelu, ale tym, czy uda się stworzyć samowystarczalną sieć AI. Więc pojawia się pytanie. Jakie będzie największe zabezpieczenie w przyszłości w wyścigu AI? Czy będzie to platforma z najsilniejszymi modelami?
Czy raczej ekosystem z największą liczbą deweloperów, modeli i Agentów współpracujących ze sobą?
$CHZ to naprawdę śmieć, nawet Mistrzostwa Świata cię nie uratują, ciągle spada, czy 0.02 jeszcze się trzyma? 😂😂 A ty wciąż mówisz, że to smok pierwszej klasy? #世界杯 #粉丝代币
#opg $OPG W tym tygodniu wielu ludzi po podwójnym zysku wydaje się odchodzić. Ale wciąż jest spora grupa, która się trzyma. Jutro znów mamy airdrop, nie? Czy dalej codziennie łapiesz, czy już odpuściłeś?
Szczerze mówiąc, ostatnio zauważyłem coś ciekawego. Większość ludzi, badając projekty, lubi patrzeć na liczbę użytkowników, liczebność społeczności, popularność na Twitterze.
Ale to, co naprawdę decyduje o tym, czy projekt przetrwa, często nie są użytkownicy, lecz deweloperzy. Dlaczego Apple ciągle utrzymuje swoją konkurencyjność? Nie przez same telefony, ale dlatego, że za nimi stoi miliony deweloperów, którzy wciąż dodają aplikacje. Bez deweloperów, nawet najlepsza platforma w końcu stanie się pustym miastem.
Ostatnio, przeglądając @OpenGradient , nagle uświadomiłem sobie, że wielu ludzi może to ignorować. Rynek dyskutuje o jego AI, Agencie, warstwie walidacyjnej.
Ale myślę, że to, co naprawdę warto obserwować, to ekosystem deweloperów. Bo w obecnym wyścigu AI brakuje jedynie modeli. Modele open source są wszędzie. Usługi API są na każdym rogu. Naprawdę brakuje tego, dlaczego deweloperzy mieliby migrować.
Dlaczego mieliby porzucić dobrze znane OpenAI, Anthropic czy inne narzędzia, aby przejść do nowej sieci? To jest sedno problemu.
Po przeszukaniu niektórych materiałów odkryłem, że @OpenGradient już kieruje się w tym kierunku. W tym Python SDK, integracja z LangChain oraz szereg narzędzi deweloperskich.
W zasadzie wszystko to ma na celu obniżenie kosztów migracji. Ale tu jest pewna sprzeczność. Deweloperzy lubią otwarte rozwiązania. Deweloperzy wolą stabilność. Jeśli ekosystem jest wystarczająco otwarty, ale nie ma wystarczającej liczby rzeczywistych potrzeb, deweloperzy mogą nie zostać. Z drugiej strony, jeśli zapotrzebowanie ciągle rośnie, nawet jeśli narzędzia nie są doskonałe, deweloperzy sami się znajdą. Dlatego coraz bardziej czuję, że.
To, co w przyszłości określi wartość OpenGradient, może nie być liczbą modeli na platformie ani liczbą przetworzonych wniosków, ale tym, ilu deweloperów zechce na dłużej zaangażować swój czas.
Bo kod nie kłamie. Deweloperzy tym bardziej nie będą pracować dla idei przez długi czas. Więc pojawia się pytanie. Co będzie najważniejszą barierą w przyszłości na rynku AI: liczba użytkowników czy liczba deweloperów?
#opg $OPG alpha podsumowanie, w tym tygodniu dwa wielkie ruchy, jeden to nowa emisja, a drugi to airdrop. Jeśli trzymasz oba, to teraz razem daje około 550 dolców. A ja sprzedałem za 200 dolców i nie udało mi się załapać, więc przez to straciłem ponad trzysta dolców. To wystarczy na kilka miesięcy zysków, ilu ludzi nadal trzyma?
Ale po sprzedaży zauważyłem bardzo ciekawą rzecz. Wszyscy żałują, że sprzedali za wcześnie. Ale rzadko kto żałuje, że wcześniej zainwestował. Bo zarabianie to w zasadzie kupowanie przyszłości.
Pomyślałem o tym i nagle skojarzyłem z @OpenGradient ekosystemem Twin.fun. To robi cyfrowe alter ego, w uproszczeniu, w przyszłości możesz wytrenować AI, które coraz bardziej przypomina Ciebie. Zapamiętuje Twoje nawyki, uczy się Twojego sposobu wyrażania, a nawet naśladuje Twój sposób myślenia, brzmi fajnie.
Ale pojawia się problem. Jeśli pewnego dnia to cyfrowe alter ego zacznie generować wartość. Kto zbiera zyski?
Na przykład analityk trenuje swoje AI alter ego. Później to alter ego pomaga innym w badaniach, pisaniu raportów, udzielaniu konsultacji. Generuje dochody. Kto dostaje te pieniądze? Osoba, która je wytrenowała? Platforma? A może to już samodzielnie działające AI?
Jest tu mało dyskutowany paradoks. Najważniejszym aktywem w erze internetu są dane. W erze AI najważniejszym aktywem może być osobowość. Ponieważ modele stają się coraz tańsze. Moc obliczeniowa staje się coraz bardziej powszechna. To, co naprawdę nie da się skopiować, to unikalny sposób myślenia każdej osoby. A cyfrowe alter ego w zasadzie cyfryzuje ten osobowościowy kapitał.
Problem polega na tym, że gdy osobowość staje się aktywem, jak powinno się definiować prawo własności? Jeśli platforma ma pamięć. Ma zapisy treningowe. Ma środowisko operacyjne. Czy użytkownik naprawdę posiada swoje cyfrowe alter ego? Czy tylko prawo do jego używania?
Dlatego im więcej badam, tym bardziej widzę. Największa konkurencja w przyszłości na rynku AI, to może nie być wojna modeli, ale wojna o prawa własności. Bo kto ma prawo do cyfrowej osobowości, ten ma kluczowe zasoby produkcyjne przyszłej ekonomii AI.
Pytanie brzmi, jeśli pewnego dnia Twoje AI alter ego zacznie zarabiać więcej niż Ty, czy potraktujesz je jako narzędzie, czy jako innego siebie?
Ostatnie dni przyniosły interesującą dyskusję. Wiele amerykańskich inwestorów detalicznych nie zastanawia się, jak wysoko wzrośnie SpaceX, ale raczej: „Dlaczego nie kupiłem SpaceX, a już jestem jego akcjonariuszem?”
Po tym, jak SpaceX wszedł na giełdę i został uwzględniony w głównych indeksach, takich jak MSCI, FTSE Russell czy NASDAQ, ogromne ilości ETF-ów śledzących te indeksy oraz kont emerytalnych zaczęły pasywnie inwestować w SpaceX. Wiele bilionów dolarów pasywnego kapitału płynie do firmy.
Problem polega na tym, że wielu zwykłych inwestorów w ogóle nie podejmuje aktywnych decyzji. Po prostu systematycznie inwestują w fundusze indeksowe. W rezultacie odkrywają, że ich konta emerytalne 401(k) oraz konta emerytalne pośrednio posiadają firmę wycenianą na ponad 1,7 biliona dolarów, której zmienność znacznie przewyższa tradycyjne blue chipy.
„The Guardian” przeprowadził wywiady z wieloma amerykańskimi inwestorami. Niektórzy opisują ten mechanizm jako: „ogromne kasyno.”
Bo niezależnie od tego, co sądzisz o Musk, czy zgadzasz się z wyceną SpaceX, wystarczy, że posiadasz odpowiednie fundusze indeksowe, by finalnie móc pasywnie kupić jego akcje.
Z drugiej strony Wall Street ma zupełnie inną opinię. Wiele instytucji uważa, że problem nie leży w pasywnych funduszach. Fundusze indeksowe jedynie śledzą rynek. To aktywne strony kupna i sprzedaży decydują o cenach.
Jeśli wycena SpaceX jest zbyt wysoka, rynek ostatecznie ją skoryguje. Dlatego sednem tej debaty nie jest już sam SpaceX.
To większy problem: czy pasywne inwestowanie wciąż jest synonimem „niskiego ryzyka”, gdy coraz więcej firm wycenianych na biliony dolarów wchodzi na giełdę?
Kiedyś ludzie kupowali indeksy, aby unikać ryzyka związanego z pojedynczymi akcjami. Teraz odkrywają, że indeksy same w sobie są przekształcane przez super firmy. SpaceX to tylko pierwszy domino. W kolejce czekają takie potęgi jak OpenAI, Anthropic i inne.
Największą zmianą w nadchodzących latach może być nie to, która akcja rośnie najszybciej, ale fakt, że logika alokacji globalnych funduszy jest całkowicie przepisana.