Pośród wszystkich komentarzy „bah, mówiłem, że to wszystko jest bezwartościowe” od sceptyków, coś się dla mnie skrystalizowało. Nie doceniłem w pełni, jak bardzo zmieniło się postrzeganie kryptowalut przez opinię publiczną od czasu, gdy ostatnio ceny odbijały się od cyklicznych minimów. Wtedy kryptowaluty były nowym rodzajem pieniądza, globalnym komputerem, zachętą do zaangażowania, wartością zarządzania.
Obecnie, w oczach ogółu, kryptowaluty stanowią rynek.
Podobnie jak wielu z was, spędziłem część przerwy pod koniec roku tłumacząc rodzinie i znajomym, że nie, kryptowaluty nie są „skończone”. Przez chwilę zastanawiałem się nad skalą tego błędnego przekonania, aż w końcu dotarło do mnie: nie chodzi o to, że rynek kryptowalut został sfinansowany – wszyscy o tym wiemy, tak jak wszyscy zdajemy sobie sprawę ze szkód wyrządzonych percepcji i nastrojom przez upadek niektórych głównych architektów i beneficjentów tej finansjalizacji.
Noelle Acheson jest byłą szefową działu badań w CoinDesk i Genesis Trading. Niniejszy artykuł jest fragmentem jej biuletynu Crypto Is Macro Now, który koncentruje się na nakładaniu się zmieniających się krajobrazów kryptowalut i makro. Te opinie są jej własnymi i nic, co pisze, nie powinno być traktowane jako porada inwestycyjna.
Raczej chodzi o to, że kryptowaluty stały się po prostu rynkiem dla większości przypadkowych obserwatorów. To wszystko, po prostu rynek. A skoro rynek jest w opłakanym stanie, cóż, oczywiście cała koncepcja nie ma już sensu.
Patrząc wstecz, nietrudno dostrzec, jak doszło do tej zmiany. Rosnące zainteresowanie instytucji (Goldman Sachs! Fidelity! BlackRock!), ceny (wzrost o 20% w ciągu dnia! spadek o 80% od początku roku!), oszustwa (wyciąganie dywanów! eksploatacja!) i obawy regulacyjne (ochrona inwestorów! ochrona systemu finansowego!) napędzały nagłówki, które przyciągały uwagę, zachęcając do publikowania kolejnych historii w tym samym tonie. Siła powtórzeń w miarę jak relacje medialne na temat branży się rozszerzały, utrwaliła skojarzenie „krypto” z „ryzykownym”.
Nie wskazuję palcem na media – wiele publikacji wykonało świetną robotę, wydobywając również bardziej transformacyjne aspekty naszej branży. Ale percepcja ma tendencję do chwytania się tego, co może pojąć, a „publiczność” (uogólniając) zna rynki, podczas gdy niekoniecznie rozumie drzewa Merkle’a. Ruchy cen są łatwiejsze do zwizualizowania niż algorytmy konsensusu. A moc sygnalizacji instytucjonalnej jest bardziej wiarygodna niż ważone zdecentralizowane pule płynności. Narracja rynków jest bardziej chwytliwa niż narracja technologii, ponieważ jest wygodniejsza. Narracja ryzyka jest bardziej chwytliwa niż narracja innowacji, ponieważ dramat lepiej przyciąga naszą uwagę.
Czytaj więcej: Noelle Acheson - Przesunięcie środka ciężkości kryptowalut
Instynktowną reakcją jest więc ślubowanie, że zaczniemy bardziej skupiać się na aspektach technologicznych krypto – ja i wielu innych argumentowaliśmy za tym gdzie indziej. Ale chociaż nadal tak jest, istnieje inny fundamentalny aspekt ewolucji krypto, który został w dużej mierze pominięty.
Wiemy, że aktywa kryptograficzne są zarówno spekulacyjne, jak i inwestycyjne. Wiemy również, że reprezentują radykalnie nowe technologie. Możemy przyznać, że są tym wszystkim jednocześnie. Trudniej jest nam pojąć, że aktywa są technologią.
Po raz pierwszy w naszej historii mamy zbywalne aktywa, które ucieleśniają innowację. Oczywiście inwestorzy mogą uzyskać ekspozycję na postęp poprzez akcje lub fundusze notowane na giełdzie, ale są one formułowymi opakowaniami potencjalnych strumieni zysków, które stają się dostępne dla opinii publicznej dopiero długo po pierwszym przetestowaniu innowacji.
Na przykład Amazon został założony w 1994 roku i przez trzy lata z trudem tworzył startup, zanim zaoferował publiczności możliwość spekulacji. Facebook został założony w 2004 roku, ale nie oferował aktywów zbywalnych, które mogłyby stanowić zakład na jego potencjał, aż do 2012 roku. Oba były uważane za niezwykle ryzykowne w swoich wczesnych dniach przed pierwszą ofertą publiczną, zbyt ryzykowne dla głównych inwestorów. I oba były niezwykle zmienne w momencie premiery i przez pewien czas po niej.
Przeczytaj więcej: Krypto 2023 – co wydarzy się po FTX?
Nawet te przykłady nie są dokładnie porównywalne. Amazon i Facebook to nie nowe technologie. Reprezentują nowe zastosowanie technologii. A obie często, a zwłaszcza w ostatnich tygodniach, widziały, jak ich wartości są podważane przez decyzje korporacyjne i prognozy zysków oparte na gospodarce fiducjarnej. Bitcoin, ether i inne to nowe technologie. Technicznie rzecz biorąc, są to aktywa, które poruszają się po nowych szynach – ale ani aktywa, ani szyny nie działają ani nie mają wartości bez siebie. Ponadto nie ma ryzyka zysków wynikającego ze strategicznych decyzji podejmowanych za zamkniętymi drzwiami lub z trudnych warunków gospodarczych. To tak, jakbyś miał szansę kupić akcje w Internecie w 1985 roku, co dałoby ci czystą ekspozycję na jego przyjęcie, bez ryzyka korporacyjnego.
Co więcej, aktywa kryptograficzne otwierają wsparcie dla innowacji w przeciwieństwie do jakiegokolwiek innego pojazdu handlowego do tej pory. Są to czyste gry technologiczne, w które każdy, gdziekolwiek, może zainwestować, bez konieczności udowodnienia pewnej kwoty bogactwa w celu uzyskania wczesnego dostępu. Są ryzykowne, tak, ale nowe koncepcje zazwyczaj takie są, a edukacja, a także zasady ujawniania informacji na temat platformy mogłyby zapewnić pewną ochronę bez wznoszenia barier zwiększających nierówności.
Krypto to o wiele więcej niż rynek. To także coś więcej niż nowa technologia. To nowy sposób myślenia o wartości, ryzyku, finansowaniu i zaangażowaniu. Dodaje dzbanek filozofii do zupy finansowej, ozdabia ją kilkoma szczyptami pomysłowego kodu i szczyptą szumu, a także miesza, aby uzyskać zupełnie nowy smak ewolucji.
Być może w tym roku uda nam się lepiej przekazać tę wiadomość. Być może dzięki temu zyskamy bardziej przemyślany rodzaj krytyki, a także bardziej zniuansowane podejście do regulacji. A myśląc więcej o przekazie, być może nawet my, osoby z branży, będziemy mogli stawić czoła następnemu cyklowi z ugruntowanym przekonaniem, że to, nad czym pracujemy, ma znaczenie, prawdopodobnie większe, niż większość z nas zdaje sobie sprawę.

