Sala sądowa tętni życiem z oczekiwania, gdy głośny proces karny SBF wkracza w trzeci tydzień. Niecierpliwe oczy są skupione, a szepty mas przedostały się poza cztery ściany sprawiedliwości.
Podczas gdy prokuratura przygotowuje się do ustąpienia swojej strony, obrona korzysta z chwilowej wytchnienia, aby przygotować się na to, co ma nadejść. Jednak, jak to często bywa w takich procesach, to nieprzewidywalne momenty kradną show.
Frustracja sędziego i wątpliwi świadkowie
Wyciszona sala sądowa obserwowała, jak twarz sędziego Kaplana wykrzywiła się w mieszaninie frustracji i niedowierzania. Decyzja prokuratury o wezwaniu niektórych świadków wyraźnie mu nie odpowiadała.
Weźmy na przykład byłego dyrektora ds. polityki w FTX, którego kadencja ledwo pokrywała się z okresem opracowywania oświadczeń politycznych firmy.
Jej obecność miała raczej charakter ceremonialny niż funkcjonalny, przypominała pionka w partii szachów, a jej jedynym zadaniem było odegranie fragmentów zeznań SBF.
Potem był pracownik Google z DC, odcinek, który wydawał się bardziej testem pieniędzy podatników niż czymś merytorycznym. Jego występ trwał mniej niż pół godziny, mrugnięcie okiem w postępowaniu sądowym.
Poza tym nie sposób nie zastanawiać się, czy oskarżenie nie przesadza. Czy w swojej gorliwości do przedstawienia winnego nie marnują po prostu czasu ławy przysięgłych?
W końcu to na nich spoczywa obowiązek udowodnienia ponad wszelką wątpliwość, że przestępstwa rzeczywiście popełniła Bankman-Fried.
Rozkład Star Witness: Emocjonalny rollercoaster Caroline Ellison
Wśród przyziemnych i często nudnych zeznań, momenty Caroline Ellison na mównicy były tymi, które wywołały poruszenie na sali sądowej. Jako główny świadek ciężar na jej barkach był namacalny.
W obliczu oszałamiających 110 lat oszustw i spisków, każde wypowiedziane przez nią słowo odbijało się echem z powagą. Jej łzy, prawdziwe lub wyreżyserowane, podkreślały emocjonalny ciężar, jaki dźwigała.
Z każdym ujawnieniem jej wiedzy na temat podejrzanych działań FTX i jej własnego udziału w tworzeniu sfałszowanych sprawozdań finansowych (rzekomo pod nadzorem SBF) jeszcze bardziej komplikowała narrację.
Jednak jej motywacje można by łatwo zakwestionować. Czy po prostu próbowała wynegocjować łagodniejszy wyrok, dostarczając oskarżycielowi tego, co chcieli usłyszeć?
Ulotne chwile triumfu obrony
Obrona, jak dotąd, wydaje się chwytać brzytwy. Jednak gdy zajęli się zeznaniami byłego współprowadzącego inżyniera FTX, Nishada Singha, pojawiła się iskierka nadziei.
Relacje Singha na temat konfliktu jego etyki osobistej z działalnością FTX były przekonujące, ale obrona szybko wskazała na luki w jego moralnym kompasie.
Przyjęcie przez Singha hojnej pożyczki od Alameda, zwłaszcza po tym, jak dowiedział się o rozbieżnościach finansowych firmy, uwypukliło znaczącą sprzeczność w jego oświadczeniach.
SBF: Rzekomy władca marionetek
Sedno narracji oskarżenia jest jasne: chcą, aby ława przysięgłych uwierzyła, że SBF był mózgiem. Jednak w procesie o spisek udowodnienie współpracy jest niezbędne.
Gdyby SBF działał sam, zarzuty spisku po prostu by się rozwiały. Wraz ze wzrostem intensywności procesu nie można ignorować faktu, że niektórzy jurorzy wydają się być oderwani od sprawy.
Być może to zalew biegłych świadków lub niekończący się pochód arkuszy kalkulacyjnych i dokumentów. Jednak czy jeśli są niezainteresowani, mogą naprawdę wydać wyrok zakorzeniony w sprawiedliwości?
W miarę rozwoju procesu staje się jasne, że granica między winą a niewinnością jest rozmyta i tylko czas pokaże, gdzie stoi SBF. Dramat sądowy, z jego teatralnością i nieoczekiwanymi zwrotami akcji, służy jako mocne przypomnienie: w świecie sprawiedliwości nigdy nie ma nudnych chwil.


